Sokrates
"Nie wiedziałem, że wiem"
Andrys
...było to jeszcze wtedy, kiedy nikt nie myślał o campingach, polach namiotowych, barach, czy motelach. Ludzie wędrowali po świecie bez paszportów, pośpiechu i celu. Zatrzymywali się tam, gdzie ich noc zastała. Rozbijali obozy, balowali do białego rana i ruszali dalej. Zawierali przy tym mnóstwo znajomości; integrowali się z ludnością.
Mniej więcej w tej okolicy, przed laty, zatrzymała się na odpoczynek grupa wędrownych artystów. Byli tam muzycy, rzeźbiarze, malarze i cyrkowcy. Miejscowi bardzo ich polubili, w zamian za co wesoła gromada znacznie nadwerężyła tubylcze spiżarnie. Artyści odwdzięczali się tym, czym mogli. Najczęściej swoim kunsztem. Właśnie jedną z takich biesiad, jako pamiątkę, postanowił utrwalić na płótnie pewien malarz. Była to poranna uczta którą urządzono po całonocnej zabawie. Strudzeni biesiadnicy nie mieli już sił, by zasiadać za suto zastawionym stołem, więc legli na ziemi. Łatwiej im było stamtąd pozować. Malarz szybko wykonał szkic. Jednak dopracowanie szczegółów wymagało więcej uwagi, czasu i energii. Artysta poświęcił się pracy twórczej do tego stopnia, że pozostał w tych okolicach na dłużej. Za dnia malował obraz, a nocami umawiał się z dziewczętami.
Co to ma wspólnego z nazwą tej miejscowości?
Otóż, kiedy malarz opuścił te strony, dziewięć miesięcy później na świat przyszła cała gromada jego potomków. Właśnie na ich cześć to miejsce nazwano Monetami, ponieważ malarz nazywał się Claude Monet, a namalowany przez niego obraz dzisiaj jest znany jako "Śniadanie na trawie".
Tak właśnie powstały Monety...